Email
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Marek Wesołowski   
Poniedziałek, 18 Czerwiec 2012 16:09

Prawda o Naszym Systemie Ochrony Zdrowia

Autor: Marek Wesołowski
E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Data publikacji: 18.06.2012 r.

Szanowni Państwo! Od dawna jesteśmy niezadowoleni z naszego systemu ochrony zdrowia. Jak to zwykle bywa, pomysłów na uzdrowienia jest bez liku. Każdy ma coś do powiedzenia. Prawie wszystkie te świetne pomysły dyktowane są emocjami, potrzebą chwili i medialną popularnością.
Śledzę z uwagą media i nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktokolwiek poprał swoją wypowiedź rzetelnymi liczbami. To ma zresztą bardzo mocne psychologiczne uzasadnienie. Po co maluczkich niepokoić. Emocje są bardziej atrakcyjne, a walcząca z rakiem samotna matka czwórki małych dzieci, tak świetnie się sprzedaje w mediach. A jak chcemy mieć argument w druga stronę, to pokazujemy miłego pana, który w głośnych słowach chwali jakość pracy i efektywność naszych lekarzy, którzy właśnie wszczepili mu nowe serce. A w ogóle zawały, to leczymy najlepiej na świecie i wyniki mamy jak Amerykanie ze Szwajcarami i Bóg wie z kim jeszcze razem wzięci.
Tylko co to ma do efektywności naszego systemu ochrony zdrowia?

 

Euro Health Consumer Index 2012

Ostatnio Unia Europejska opublikowała bardzo ciekawy raport o stanie ochrony zdrowia w poszczególnych krajach. Publikacja nosi tytuł: „Euro Health Consumer Index 2012” i jest dostępna pod tym adresem: http://www.healthpowerhouse.com/files/Report-EHCI-2012.pdf Analiza tego raportu przynosi szereg ciekawych i gorzkich przemyśleń, jakkolwiek salonowe media skomentowały raport, że jest świetnie, a może i fantastycznie, bo zawały leczymy wzorowo! Hurra, brawo nasi!
A teraz spójrzmy na fakty. W ocenie raportu zajmujemy 27 miejsce i z dumą możemy stwierdzić, że wyprzedzamy: Serbię, Bułgarię, Rumunię, Łotwę, Macedonię i Albanię. Węgry są oceniane tak samo jak Polska. Pozostałe kraje europejskie wyprzedzają nas. Czyli lepiej leczą na Litwie, w Portugalii, w kryzysowej Grecji czy Hiszpanii, Chorwacji, Cyprze, itd. Nie mówiąc o czołówce Europy.
No cóż nasza przewaga nad Albanią robi wrażenie!
Kolejną ciekawą informacją są wydatki na ochronę zdrowia. Przy czym porównując kraje zrównano siłę nabywczą pieniądza. Porównanie i naszą pozycję pokazuje wykres poniżej. Wynika z niego, że na każdego mieszkańca wydajemy 3 razy mniej niż np. Francja czy Niemcy. W bezwzględnych liczbach wychodzi to jeszcze gorzej. W Polsce na jednego mieszkańca wydajemy ok. 350-370 Euro rocznie, a we Francji 3 500 Euro (10 razy tyle!!!)
Może by jednak zwiększyć dopływ pieniądza do systemu ochrony zdrowia i przestać dalej wierzyć w cuda?

 

Kolejny wykres (poniżej) nie zdziwi nas tak bardzo, choć może oczekiwaliśmy poprawy.
Na wykresie przedstawiono jak często płacimy „pod stołem”, „dajemy w łapę”, „wyrażamy naszą wdzięczność”, itp.  Polska prezentuje się tu w grupie krajów o najwyższej korupcji – prawie zawsze płacimy.  Oczywiście znowu mamy się czym pochwalić, bo Albania, Rumunia, i inne kraje są za nami.

 

Prawdziwe ubezpieczenia zdrowotne

Ale może zamiast narzekania spójrzmy na ten wykres z innej strony. Proszę potraktować go, jako wyraz skłonności obywateli do ponoszenia dodatkowych kosztów w zamian za lepszą, dostępniejsza opiekę zdrowotną. Tu warto zauważyć, że grupa państw z niskimi wydatkami na ochronę zdrowia pokrywa się z krajami, w których płaci się „pod stołem”.
Oznacza to, że jest publiczne przyzwolenie i zrozumienie konieczności większych opłat za ochronę zdrowia. Trzeba tylko ten niekontrolowany strumień pieniądza skierować w kanały oficjalnych ubezpieczeń zdrowotnych. Z tym, że muszą to być realne ubezpieczenia, gdzie podmiotem jest pacjent, który decyduje o kwocie ubezpieczenia i kierunku jej wydawania. Ściąganie kolejnych kwot z rynku przez agendy rządowe z prawem do niekontrolowanego wydawania nie wchodzi w grę. Nikt się na to nie zgodzi.
Mówiąc krótko zamieńmy dzisiejszą „wolną amerykankę” na normalny system ubezpieczeniowy. Nie chcę tu wchodzić w szczegóły takiego rozwiązania, które pozostawia bieżący podatek/składkę zdrowotną, którą płacimy do NFZ, ale wprowadza możliwość dodatkowych indywidualnych ubezpieczeń. Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Kto się boi 50zł?” który można znaleźć pod adresem: http://www.sga.waw.pl/web/aktualnoci-artykuy-sga/50-aktualnoci/194-kto-sie-boi-50zl

 

Potencjał rynku szpitalnego

Na koniec spójrzmy na tabelę pokazującą potencjał naszego rynku szpitalnego. Liczby zaokrągliłem, żeby łatwiej było je analizować.

NFZ wydaje rocznie 30 mld zł na szpitale. Z czego marnuje się ok. 3 mld zł, ponieważ szpitale pracują przy niepełnym obłożeniu ponosząc koszty wszystkich łóżek i zasobów, w tym etatów "pokrywających" wszystkie łóżka, te niewykorzystane też! W ten sposób ukrywa się bezrobocie w ochronie zdrowia. To bezrobocie nie jest skutkiem braku pracy, a wynikiem sztucznego blokowania dopływu pieniądza i zakazu leczenia poza kontraktem z NFZ.
Szpitale zakończą rok z nadwykonaniami na sumę ok. 1,5 mld zł. Mając niewykorzystany potencjał muszą leczyć za darmo, bo prawo je do tego zmusza, nie wskazując źródła finansowania tych usług. To jest wadliwe prawo.
Skomplikowany system rozliczeń z NFZ powoduje, że szpitale tracą z powodu błędów w kodowaniach ponad  0,5% wartości kontraktów. To jest ok. 150 – 180 mln zł.  Ta suma to roczny budżet dwóch dużych szpitali. Czyli, gdyby szpitale rozliczały się bezbłędnie, to NFZ nie miałby pieniędzy na dwa duże szpitale i trzeba by je było zamknąć.
Zgodnie z najświeższymi publikacjami NFZ, kolejka oczekujących to 350-400 000 osób, a wartość ich świadczeń to ok. 1,4 mld zł. Czy szpitale są w stanie obsłużyć tę kolejkę? Tak, i to z nadmiarem.
Potencjał produkcji zdrowia naszych szpitali szacujemy na ok. 35 mld zł, czyli o 5 mld powyżej wydatków NFZ na szpitalnictwo.
Oczekiwania rynku to:
Nadwykonania  (1,5 mld zł) + Kolejka oczekujących (1,4 mld zł) = 2,9 mld zł
Nadmiar potencjału:
Potencjał nie objęty kontraktem z NFZ  (5 mld zł)  – Oczekiwania (2,9 mld zł) = 2,1 mld zł
Szpitale mają nadmiar mocy produkcyjnych w wysokości 2,1 mld zł. To równowartość rocznego budżetu 30-40 dużych szpitali. Do tego trzeba dodać jeszcze 2 szpitale „podarowane” w błędach rozliczeń z NFZ. W sumie, jeśli nie zmienimy zasad funkcjonowania naszego systemu opieki zdrowotnej trzeba będzie zamknąć 2-3 duże szpitale w każdym województwie!

 

Co robić?

Ostatni wiersz w tabeli opisującej potencjał rynku szpitalnego pokazuje alternatywny scenariusz. Wprowadzając realne ubezpieczenia zdrowotne dla pracujących, z wręcz symboliczną składką w wysokości 50 zł miesięcznie, uzyskujemy blisko 10 mld zł rocznie na dodatkowe usługi zdrowotne. Co więcej, ta kwota znacząco przekracza oczekiwania rynku szpitalnego (2,9 mld zł) i może być spożytkowana w innych obszarach opieki zdrowotnej.
Aktualna sytuacja w ochronie zdrowia, z nadmiarem szpitali, permanentnym zadłużeniem i koniecznością bankructwa szeregu szpitali, jest szkodliwa dla wszystkich. Pacjenci potrzebują szerszej i lepszej opieki, a państwo nie ma prawa marnować potencjału istniejących placówek. Państwo nie ma również prawa blokować dostępu do nich obywatelom i sztucznie ograniczać wartość rynku zdrowia.
Podane powyżej liczby jednoznacznie pokazują, że rozwiązanie jest proste i nie wymaga dużych pieniędzy od obywateli. Wprowadzenie ubezpieczeń odwróci dzisiejszy trend i postawi system opieki zdrowotnej z powrotem na nogi. Choć zastanawiam się, kiedy ostatnio stał on na nogach, i nie było to za mojego życia.
Sytuacja dla szpitali jest bardzo trudna. Dzisiaj wielka presja na oszczędności, cięcia, czy wręcz zamykanie. A z chwilą wejścia ubezpieczeń „wodospad” pieniędzy, które będą dostępne jedynie dla nowoczesnych, dobrze wyposażonych, doinwestowanych, dobrze zarządzanych jednostek. Zdekapitalizowane, pozbawiane nowoczesnego sprzętu, wygód, dobrego personelu szpitale nie będą miały dostępu do pieniędzy z ubezpieczeń. Bowiem te pieniądze będą po raz pierwszy wydawane pod dyktando pacjentów, a Ci będą wiedzieli gdzie chcą się leczyć.
Dlatego pytanie nie brzmi jak ciąć koszty, a jak lepiej zarządzać, żeby przygotować się i przetrwać na nadchodzącym konkurencyjnym rynku?

Chętnie pomożemy Państwu w stworzeniu odpowiednich narzędzi oraz w znalezieniu wiarygodnych przesłanek do podejmowania optymalnych decyzji zarządczych. Zapraszamy do współpracy z naszą firmą!
Kontakt telefoniczny: 81-5342105, kontakt mailowy: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , formularz kontaktowy >>>>.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

JoomlaWatch Stats 1.2.10_03 by Matej Koval