Czy jesteśmy gotowi na pakiet onkologiczny? Email
Ocena użytkowników: / 16
SłabyŚwietny 
Wpisany przez Marek Wesołowski   
Poniedziałek, 17 Listopad 2014 19:01

Czy jesteśmy gotowi na pakiet onkologiczny?


Marek Wesołowski

Od 1 stycznia 2015, a biorąc pod uwagę okres świąteczny to prawie za chwilę, wchodzi w życie pakiet onkologiczny.

Warto się zastanowić co to znaczy dla poszczególnych świadczeniodawców. Co to znaczy dla lekarza rodzinnego, dla lekarza AOS i wreszcie, co to znaczy dla szpitali i centrów diagnostycznych.

Zakładając pozytywny scenariusz, w który ciężko uwierzyć (choć wiara czyni cuda), od pierwszego stycznia 2015 lekarze rodzinni i specjaliści z AOS będą mieli prawo skierować na szybką ścieżkę diagnostyczną każdego pacjenta z podejrzeniem nowotworu. Średnio mamy rocznie 150 000 nowych zachorowań na raka. Przesunięcie decyzji diagnostycznych do lekarza pierwszego kontaktu powinno spowodować dwie sytuacje:

  1. Wykrywalność nowotworów zwiększy się, bo wykryjemy nowotwory we wcześniejszym stadium. Ile wyniesie ten wzrost – nikt nie wie! Twórcy nowej regulacji nie pokusili się o żadne badanie pilotażowe. Załóżmy, że będzie to 10% (myślę, że mniej, ale 10% to dobra nadzieja dla pacjentów, czyli dla nas). Oczywiście w kolejnym roku będzie spadek, bo przez wcześniejsze wykrycie nie zwiększy się liczba zachorowań na raka w kraju. To znaczy, że jeśli w pierwszym roku statystyka wykaże zwiększenie o 10% zachorowalności, to w kolejnym zachorowalność zmniejszy się o te 10%, które dzięki wcześniejszej diagnostyce wykryliśmy rok wcześniej. W kolejnych latach będziemy obserwowali jedynie naturalne niewielkie zwiększenie zachorowań związane z rozwojem cywilizacyjnym. Jeśli byłoby inaczej, to znaczy, że istnieje grupa pacjentów onkologicznych, która nigdy nie trafia do lekarza, bez względu na zaawansowanie choroby nowotworowej, a tak jednak nie jest. Po jedno-, może dwuletnim wzroście spowodowanym wcześniejszą wykrywalnością, nastąpi zmniejszenie, a potem powrót do stałego trendu w zachorowalności nowotworowej. Jedyną permanentną i pożądaną zmianą będzie wcześniejsze stadium w chwili wykrycia choroby.
  2. Pojawi się pula pacjentów diagnozowanych w kierunku nowotworu, którzy nie są chorzy onkologicznie. Aktualnie ci pacjenci też istnieją i to są najszczęśliwsi pacjenci jakich mamy. Tych pacjentów teraz nie widać w systemie, bo nie mają wyodrębnionego finansowania. Rozliczani są grupami JGP w ramach planowych przyjęć. Pakiet onkologiczny to zmieni. Ilu jest takich pacjentów (negatywnie zdiagnozowanych w kierunku nowotworu) – nikt nie wie! Twórcy nowej regulacji nie pokusili się o żadne badanie pilotażowe. Niemniej wykazali się pewną przytomnością umysłu, przewidując, że pakiet onkologiczny szeroko otwiera płaconą bez limitu szybką ścieżkę diagnostyczną dla wszystkich pacjentów. Dlatego wstawili ograniczenie: 1/15 diagnozowanych ma mieć wynik pozytywny. Oznacza to, że maksymalnie ze ścieżki diagnostycznej skorzysta 14 pacjentów nieonkologicznych na każdego pacjenta z nowotworem. Policzmy: (1 pacjent onkologiczny + 14 pacjentów nieonkologicznych) x 150.000 zachorowań onkologicznych rocznie = 2.250.000 procedur diagnostycznych w szybkim trybie (oczywiście, to liczby maksymalne). Ile może kosztować diagnostyka onkologiczna jednego przypadku? Nikt nie wie! Twórcy nowej regulacji nie pokusili się o żadne badanie pilotażowe. Biorąc pod uwagę to, co zawarto w ustawie, rozporządzeniach i co uwidoczniono na Zielonej Karcie1: szeroką gamę badań obrazowych, histopatologicznych, konsyliów itp., załóżmy, że średnio będzie to 1.500zł. Policzmy dalej. 2.250.000 postępowań diagnostycznych x 1.500zł = 3,375 mld zł. Takiej sumy nie ma w żadnych rezerwach NFZ czy MZ. Nawet jeśli założymy, że lekarze będą mieli 2-3 krotnie większą „celność”, to i tak przekracza to 1 mld zł. A MZ mówiło2 coś o niecałych 800 mln zł. To oznacza, że pieniądze wystarczą na szybką ścieżkę dla wszystkich pacjentów onkologicznych, tylko jeśli celność będzie wynosić 1 na 4 próby (!), i to pod warunkiem, że część diagnostyki nie będzie korzystać z pakietu, bo nadal będzie wykrywana „przy okazji” innych schorzeń.

Proszę też pamiętać, że od 1 stycznia nie opłaca się diagnozować pacjenta w kierunku nowotworu bez zielonej karty, bo NFZ nie zapłaci za te działania, nawet jeśli pacjent będzie rzeczywiście chory. To znaczy, że wszystkie procedury diagnostyczne wykonywane dotychczas w szpitalach i pokrywane z budżetu szpitala, teraz pojawią się w postaci zielonej karty z żądaniem zapłaty. A przynajmniej tak powinien zrobić każdy dbający o własny budżet świadczeniodawca. Co więcej, kolejnym bodźcem jest to, że pacjent z zieloną kartą nie tylko ma płacone za diagnostykę, ale również za leczenie i to bez limitów.

Tu pojawia się pytanie, czy szpitale są przygotowane na taką zmianę sposobu działania. Czy mają zaplanowane jak, kto i kiedy zakłada zieloną kartę dla ich własnych pacjentów? Jak i kiedy diagnozują pacjentów, którzy przyszli na diagnostykę z zieloną kartą od swojego lekarza rodzinnego?

Czy mam odpowiedni potencjał diagnostyczny w sprzęcie i ludziach? O ile pakiet onkologiczny "wypali", to szpitale mogą oczekiwać dodatkowych wpływów na poziomie 2-3 procent aktualnego budżetu, jako zapłaty za diagnostykę onkologiczną. Pod jednym warunkiem, że będą w stanie sprostać fali dodatkowych pacjentów i badań, które muszą być wykonane w określonym czasie. Przy okazji będziemy mieli nowe zjawisko rynkowe. Pieniądze będą szły za pacjentem w publicznej ochronie zdrowia. Pacjent będzie mógł zdecydować gdzie pójdzie się diagnozować. Ośrodki będą musiały konkurować jakością usług.

Osobnym tematem jest podjęcie leczenia onkologicznego, które też ma być płacone bez limitów. Czy NFZ będzie miał na to pieniądze. Wątpię! A jeśli tak, to znaczy że zabierze innym, bo nie zwiększono wpływów do NFZ. Składka pozostała na niezmienionym poziomie.

Rezerwa, o której wspominał minister Naumann (800mln zł) nie pokryje nawet diagnostyki, więc skąd środki na leczenie. I tu niestety podejrzewam słynny manewr z rozliczeniem przypadków ratujących życie. Wszystkie przypadki z „zieloną kartą” będą tak traktowane i zajmą miejsce przypadków planowych. Czyli zgodnie z obietnicą: nikomu nie zabiorą pieniędzy, tylko w ramach tej samej kwoty rozliczą inne przypadki. W przeciwnym razie będziemy mieli do czynienia z cudownym rozmnożeniem, może nie chleba, a pieniędzy, ale i tak będzie to cud objawiony.

Ja wierzę w cuda, ale nie w wykonaniu tej ekipy, a Państwo?

______________________

1 http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//516/249800/249802/249803/dokument131494.pdf

2 Kilka tygodni wcześniej zwiększyliśmy wydatki w NFZ o 800 mln zł w związku z lepszym wpływem środków do NFZ. Mamy rezerwę na pakiet onkologiczny. Onkologia w Polsce to ok. 7 mld zł wydawanych dzisiaj, my trochę inaczej będziemy je kierować" - – powiedział w rozmowie z Gazetą Wyborczą wiceminister Naumann. Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,91446,16894943,Neumann__negocjacje_ws__pakietu_onkologicznego_do.html

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

JoomlaWatch Stats 1.2.10_03 by Matej Koval