Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 

czyli zestaw Małego Policjanta dla pacjentów

 

 

Marek Wesołowski, 20 października 2013

Nie wiem czy ktoś z Państwa zapoznał się z jakże pożyteczną inicjatywą NFZ pod tytułem „Zintegrowany Informator Pacjenta”. Jest to specjalne oprogramowanie dostępne przez Internet. Przy pomocy tego oprogramowania pacjent może dowiedzieć się o wybranych aspektach swojego leczenia.

NFZ reklamował system następującymi słowami: Szanowni Państwo, 1. lipca został uruchomiony Zintegrowany Informator Pacjenta (ZIP) czyli ogólnopolski serwis internetowy, w którym znajdą Państwo wszelkie informacje przydatne dla pacjentów oraz możliwość dostępu do historii swojego leczenia.

Jakie jest praktyczne zastosowanie tego systemu? Nawet, jeśli nie mają Państwo własnego konta w systemie ZIP (dla uruchomienia takiego konta trzeba się udać do najbliższej siedziby NFZ), mogą Państwo zapoznać się z jego działaniem, ponieważ dostępna jest wersja demonstracyjna. Proszę wybrać adres: zip.nfz.gov.pl i kliknąć klawisz „Zaloguj się”, następnie w napis „Użytkownik wersji demonstracyjnej - DEMO” w dolnym lewym rogu, i ponownie klawisz „zaloguj się”.

Po tych wszystkich zabiegach mamy dostęp do skarbów zawartych w ZIP-ie. Widzimy listę spotkań pacjenta z jednostkami ochrony zdrowia (data, nazwa jednostki, szpital czy ambulatorium i ile NFZ zapłacił). Przy każdym zdarzeniu mamy możliwość zobaczenia szczegółów. Tu dowiemy się, jakie procedury nam wykonano i jakim świadczeniem (np. grupą JGP) rozliczono się z NFZ.

Nie znajdziemy tam podstawowej informacji medycznej – diagnozy!!! System nie informuje na co nas leczono!?!?  Powie, że udzielono nam porady ambulatoryjnej, która kosztowała X zł, ale nie pokaże czego porada dotyczyła. Oczywiście, czasem można domyślić się z kontekstu procedur jaka była diagnoza, ale domysły nie mogą być brane za fakty. Przykład z wersji demonstracyjnej NFZ – pobyt w szpitalu na oddziale chirurgii jednego dnia, gdzie wykonano procedurę radykalnego wycięcia zmiany skórnej. Czy zaryzykują Państwo kontynuację opieki na podstawie tak szczątkowej informacji? Jako pacjent mam nadzieję, że nie!

Do czego w takim razie służy ten zawansowany system, przygotowany i zdolny obsłużyć miliony zapytań od wszystkich obywateli naszego kraju? Budowano go z mozołem, wydatkując niebagatelne kwoty po to, żeby pokazać jakie procedury wykonano pacjentowi od 2008 roku do teraz. W jakim celu?

Cel widać jak na dłoni w samym programie. ZIP służy jedynie prezentacji danych. Pacjent nie może nic zrobić poza oglądaniem. Jest w 100% odcięty od danych; może je jedynie przyjąć do wiadomości. Jest jednak wyjątek! Jedyna funkcja, w której pacjent może aktywnie uczestniczyć, to zgłoszenie mające na celu „złapanie” świadczeniodawcy. Proszę spojrzeć na poniższy ekran:

W połączeniu z wydłużeniem kontroli NFZ do 10 lat wstecz, system ZIP z danymi od 2008 roku, okazuje się bardzo użytecznym narzędziem. Zatrudniono pacjenta na etacie psa gończego. „Złap dla nas doktora”.

Z medycznego punktu widzenia system ZIP jest całkowicie bezużyteczny. Poza drobnymi kamuflażami, służy wyłącznie tropieniu lekarzy.

System ZIP nie spełnia wymogów stawianych przez MZ w ustawie o elektronicznej dokumentacji medycznej. Świadczeniodawca (szpital, lekarz rodzinny, specjalista w poradni) nie ma dostępu do danych prezentowanych w ZIPie. Nie jest możliwa integracja ZIPu z systemem informatycznym szpitala, poradni, itp. Dane z ZIPu nie mogą być w żaden sposób zapisane, skopiowane, czyli nie jest możliwe ich włączenie w dokumentację medyczną pacjenta.

Zmiana systemu ZIP tak, żeby był rzeczywiście użyteczny i służył do podniesienia jakości i bezpieczeństwa leczenia pacjenta wymaga, de facto, napisania go od nowa. Zajmowałem się informatyką medyczną przez 15 lat i wiem co mówię!

System ZIP wprowadzono i już działa, bo miał bardzo określony cel, którym nie jest jakość leczenia i dobro pacjenta. A co w takim razie z informatyzacją tych zagadnień. Elektroniczna dokumentacja medyczna – projekt właśnie doszedł do etapu, gdy już nie można opowiadać bajek. Za chwilę dowiemy się oficjalnie, że jego termin wejścia w życie został przesunięty, a zakres znacząco ograniczony. Dobrze poinformowane źródła mówią o przesunięciu wdrożenia tego projektu na 2017 rok, a dla części świadczeniodawców nawet na 2020. Zakres miałby być ograniczony do czegoś, co można nazwać Elektroniczną Kartą Informacyjną. Dokładnie takie rozwiązanie oparte na standardach HL7 postulowałem już 6 lat temu, jednak zostałem zbyty. Teraz prezentuje się to rozwiązanie, jako bieżący sukces i dorobek MZ, które już za 4‑5 lat wejdzie w życie.

Na razie w ramach zabaw w elektroniczną dokumentację medyczną CSIOZ ma wydać ponad 700 mln zł. I wyda je na pewno, bo to unijne pieniądze, więc ich niewykorzystanie odbiłoby się zbyt mocnym echem w Polsce. W efekcie zmarnowane zostanie około 90% tej kwoty. MZ i CSIOZ zamiast zająć się wyznaczaniem standardów i ustalaniem przepisów dotyczących elektronicznej dokumentacji, a w dalszym etapie szacowaniem, które standardy spowodują poprawę zdrowia obywateli, wolą wydawać nasze pieniądze na komputery i prototypy systemów informatycznych, bez żadnego zainteresowania stopniem ich użyteczności czy też efektywnością forsowanych rozwiązań.

Informacja wsparta przez narzędzia informatyczne może być kapitalną pomocą w leczeniu i zapewnieniu zdrowia pacjentów. Musimy się jednak zaangażować w ten proces, inaczej realne potrzeby medyczne w tym zakresie nie będą realizowane. Zaangażowanie zaczyna się od poznania, dlatego proszę zdobyć wiedzę o ZIPie i elektronicznej dokumentacji medycznej. Proszę wypracować swój pogląd na zastosowanie informatyki w procesie leczenia. Nadchodzi znacząca zmiana informatyczna w medycynie. Systemy informatyczne z etapu prostych narzędzi ewidencyjnych, zamienią się w asystentów wspierających decyzje lekarza. Lekarz niekorzystający z narzędzi informatycznych będzie w przyszłości gorszym lekarzem. Proszę mieć to na uwadze nawet, jeśli  MZ i NFZ widzą informatykę jedynie jako policjanta.

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

JoomlaWatch Stats 1.2.10_03 by Matej Koval